„Czytanie bardzo pomaga człowiekowi w życiu”

„Ogromnie ważne w czytaniu książek przedszkolakom jest łączenie ich z zabawą, i to musimy bardzo mocno podkreślić”. Rozmowa z dr Zofią Zasacką z Biblioteki Narodowej o tym, co biblioteka daje dziecku.

Pani Doktor, w jakim wieku warto zabrać dziecko do biblioteki po raz pierwszy?

Od samego początku. Może to zrobić każdy, kto ma z dzieckiem bliski kontakt: tata, mama, babcia, dziadek, brat, opiekunka. Chodzi o to, aby biblioteka stała się miejscem oswojonym i oczywistym. Chcemy wspierać osobę dziecięcą w tym, by miała szansę stać się czytelnikiem, bo to bardzo pomaga człowiekowi w życiu.

Pełna zgoda!

Badania empiryczne, które prowadziłam w Bibliotece Narodowej i Instytucie Badań Edukacyjnych, bardzo wyraźnie pokazały, że to, jak często i w rozmaity sposób obcujemy w dzieciństwie z książkami – widzimy rodziców czytających, mamy książki wokół siebie, bierzemy je z sobą na wakacje, odwiedzamy księgarnie i biblioteki, rodzice czytają nam na głos – ujawnia olbrzymie znaczenie, gdy osiągamy wiek 12-13 lat. Wtedy widać, kto polubił, a kto nie polubił czytania. Żeby czerpać satysfakcję z lektury, czynności dosyć trudnej, złożonej i wyczerpującej, szczególnie dzisiaj, gdy mamy tak dużą konkurencję ekranów i innych zajęć, musimy przede wszystkim znaleźć w czytaniu osobistą satysfakcję. A tego trzeba się nauczyć.

Dla mnie biblioteka zawsze była połączeniem bezpieczeństwa i ekscytacji.

Dokładnie o to chodzi! Dla malucha biblioteka ma być takim miejscem jak np. dom przyjaciół rodziców: dziecko wjeżdża tam w wózku i już się uśmiecha, bo spodziewa się czegoś fajnego. Bo zna tych ludzi, oni robią do niego śmieszne miny, przenoszą z pokoju do pokoju, tyle się dzieje! Jest miło, wesoło, kolorowo, zaraz coś je zaskoczy, będzie nowe. Dzieci szalenie lubią nowe rzeczy. Do biblioteki idziemy, bo chcemy tam iść. Nie jak do lekarza, do którego iść trzeba. Wycieczka do biblioteki to z jednej strony zajęcie oczywiste, codzienne, takie angielskie taken for granted, a z drugiej, spotka nas tam coś wspaniałego – w zwykły wtorek wyjdziemy z plecakiem nowych książek. Dzieci lubią oglądać to, co już znają, co jest zaprzyjaźnione, ale też lubią nowych przybyszy. Traktują książki jak świeżych przyjaciół, jak nowy widok z okna.

Jakie najważniejsze korzyści dla rozwoju przedszkolaka dostrzega pani w regularnych wizytach dziecka w bibliotece?

Przede wszystkim to, o czym już wspomniałam: przyzwyczajenie, że to moje miejsce, gdzie nie spotka mnie krytyka ani kara, tylko zawsze atrakcyjna nagroda. Ludźmi, którzy niechętnie korzystają z bibliotek, często powodują obawy, że się tam nie odnajdą albo zgubią książkę. Biblioteka to musi być od samego początku miejsce dziecka, ono tam nie jest gościem, tylko jest u siebie i wszyscy się cieszą, że przyszło. Bo ono należy do społeczności czytelników, ma swoje community. Czytelnik jest jak człowiek głęboko wierzący, który, aby nabrać otuchy w obcym miejscu lub trudnym momencie, wstępuje do kościoła. Bo czym jest socjalizacja do czytania? Oswajaniem z tym, że czytanie to czynność wykonywana codziennie, powszednia. Jak chleb.

Jak biblioteka może wspierać rozwój emocjonalny, społeczny i kulturowy przedszkolaków?

To jest olbrzymia paleta spraw. Biblioteka przede wszystkim pozwala dziecku na komunikację z książką. Nie każdy ma książki w domu, z wielu powodów albo nie każdy ma ich dużo i różnych. A kluczem do tego, by dziecko rozwijało się wszechstronnie, jest właśnie rozmaitość lektur. Każdy typ książek rozwija inne nasze umiejętności i buduje nas jako czytelnika – osobę bogatą wewnętrznie, krytyczną, świadomą. Różne książki spełniają różne nasze potrzeby, dlatego fajnie jest, gdy dziecko obcuje z wieloma ich typami, rodzajami.

Przypomniała mi Pani o tym, że będąc dzieckiem uwielbiałam sięgać po książki dla „dorosłych”, np. legendy ludowe z mojego regionu.

Dotknęła pani ważnej rzeczy. Bardzo niebezpieczne jest zafiksowanie się na tym, że coś jest dla dziecka za trudne. Jeżeli mówimy o przedszkolakach, to na pewno powinny mieć dostęp do picture booków, czyli książek obrazkowych. I tutaj dochodzimy do bardzo ważnej kwestii: wyposażenia bibliotek. One są uzupełnieniem domu i przedszkola, bo ani dom, ani przedszkole nigdy nie będą miały tak dużego księgozbioru. Przyznam się, że swoimi badaniami o socjalizacji do czytania w przedszkolach przyłożyłam rękę do Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa. Dzięki niemu publiczne przedszkola otrzymały pieniądze na zakup nowości, tych wspaniałych książek, które zdobywają m.in. Nagrody IBBY [Międzynarodowej Izby ds. Książek dla Młodych – przyp. red.], a są dosyć drogie. Jestem dumna, że widziałam u wnuczki w przedszkolu książki, które zakupiono z tych pieniędzy.

Dlaczego picture booki są ważne?

Bo dziecko może je oglądać samodzielnie, gdy jeszcze nie umie czytać. Najlepiej, gdyby towarzyszył temu dorosły opiekun, rozmawiał z dzieckiem, pokazywał, zadawał pytania, a dziecko się zastanawiało i wymyślało własne historie. To sprawa kolosalna, bo inne badania, które prowadziłam, pokazały, jak już piętnastolatkowie bardzo się różnią w umiejętności osiągnięcia imersji, czyli zanurzenia się w fikcję, wyobrażenia sobie historii, wejścia w cudze buty, zrozumienia bohatera. Dla jednych empatyzowanie było łatwe i oczywiste, dla innych to była czynność obca i nieprzyjazna. To wszystko są umiejętności społeczne, które daje nam wiele przeczytanych książek, nie jedna lektura.

Czy książki mogą nas nauczyć poczucia humoru?

Tak! Humor jest nadzwyczaj cenną wartością, która uczy nas dystansu do świata, znoszenia porażek i bardzo ułatwia komunikację z ludźmi. Literatura w ogóle uczy tej najcenniejszej ludzkiej umiejętności: komunikowania z innymi. Inna nadzwyczaj trudna i niedemokratycznie podzielona wśród ludzi umiejętność to rozumieć i umieć przekazać innym, co czujemy. Tego też książki uczą.

Jakie znaczenie ma fizyczna przestrzeń biblioteki: jej wystrój, dostęp do książek, strefy do zabawy i odpoczynku?

To jest szalenie istotne. Ogromnie ważne w czytaniu książek przedszkolakom jest łączenie ich z zabawą, i to musimy bardzo mocno podkreślić. Przed chwilą mówiłam, że literatura piękna, fikcjonalna uczy nas wchodzenia w cudze buty. Zabawa uczy nas tego samego. Dzieci uwielbiają wcielać się w role. Fantastycznie, jeśli w przedszkolu odgrywają książkowych bohaterów w teatrzykach. Zabawa dostarcza nam thrillu, napięcia, radości, podniecenia. Boimy się, chowamy się, coś się dzieje, ale wszystko jest na niby, bezpieczne, wracamy do codzienności. Dokładnie to samo dzieje się w czytaniu. Wczesna piśmienność, ażeby była autentyczna, musi być łączona z zabawą.

Czy kilkulatek w bibliotece powinien sam wybierać sobie książki?

Tak. Tutaj odniosę się do New Childhood Studies, czyli nowych studiów nad dzieciństwem. One są nadzwyczaj cenne, gdyż traktują dziecko podmiotowo – już dwu- czy czterolatek jest samodzielnym aktorem w życiu. Dziecko to nie człowiek w stanie przejściowym do dorosłości, w każdym wieku jest pełnowartościową osobą. Dzieciństwo to nie poczekalnia, tylko moment, który trzeba w pełni wykorzystać.

Ważne jest tutaj samostanowienie dziecka. Dajemy mu szansę bycia samodzielnym aktorem w świecie społecznym, a w bibliotece może dokonywać wyborów. Nie może być tak, że bibliotekarka, mama, czy tata mówi: „Czytaj tylko fantastykę, bo dzieci fantastykę uwielbiają”. Dziecko może woleć komiksy, książki popularnonaukowe albo „Rodzinę Monet”. Czasami dzieci boją się bać, gwałtowne emocje są dla nich trudnym doświadczeniem. Nie denerwujmy się, że czytają co innego, niż byśmy chcieli. Bywają książki, które nas nie zachwycają swoimi walorami literackimi, ale działają inaczej, tak jak moda. I to też jest fajne.

Dzieci, jeśli mają dużo książkowych doświadczeń, wcale nie czytają nieudanych książek bezkrytycznie. Starajmy się pokazać, że jest inna możliwość, ale wybór dziecka jest absolutnie wiążący i jest kluczową drogą do tego, żeby zrodziły się motywacje wewnętrzne i przekonania, o których powiedzieliśmy na początku. Czyli że „czuję się czytelnikiem”.

Zofia Zasacka. Socjolożka. Zajmuje się socjologią literatury i socjologią młodzieży i edukacji, socjologią dzieciństwa, prowadzi w Bibliotece Narodowej badania praktyk i postaw czytelniczych, rezonansu czytelniczego w różnych środowiskach społecznych, szczególnie wśród dzieci i młodzieży. Kontakt: zofiazasacka@wp.pl