O zaletach czytania międzypokoleniowego

Z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka przypominamy tekst Agnieszki Karp-Szymańskiej o nieocenionych zaletach czytania międzypokoleniowego. Artykuł pochodzi z broszury „Książką połączeni, czyli przedszkolak idzie do biblioteki”, wydanej w ramach kampanii „Mała książka wielki człowiek”.

Przyszło nam żyć w ciekawych czasach, pełnych szybkich zmian, za którymi ciężko nadążyć. Cieszymy się z dobrodziejstw technologii, a jednocześnie martwimy się, czy nie wypierają one tradycyjnych wartości i czy nie zatracamy się zbytnio w tym pędzie. Pierwsza na liście zagrożonych gatunków pojawia się książka, która stale konkuruje o zainteresowanie dzieci z gadżetami elektronicznymi.

Jeśli przyjrzymy się tej liście raz jeszcze, znajdziemy na niej seniorów z rezygnacją patrzących na wytęsknionego wnuka, który odwiedza ich zapatrzony w ekran urządzeń mobilnych. Trudno zwrócić jego uwagę analogowym światem sprzed lat, ale czy na pewno dziadkowie nie mogą już wnieść czegoś nowego w ich życie? A gdyby tak zawarli pakt: dziadkowie i książki – sojusz na rzecz rozwoju dzieci? Dziadkowie mają dla dzieci często o wiele więcej czasu niż zabiegani rodzice. Mogą być właściwym partnerem i przewodnikiem, który wprowadza młodego człowieka w świat literatury, ale też pomaga szukać w nim własnego miejsca. Dziadkowie, poprzez książki, pomagają poznawać otaczający świat, pokazują różne aspekty życia oraz konsekwencje wyborów, z którymi wchodzące w relacje społeczne dziecko będzie musiało mierzyć się już za moment.

W atmosferze spokoju i swobody, skupienie się nad tekstem jest znacznie łatwiejsze, a pojawiające się podczas lektury emocje i pytania mogą znaleźć wyjaśnienie i zrozumienie. Taka lektura nie tylko buduje w dzieciach poczucie bezpieczeństwa i zaufania, ale także kreuje pozytywne skojarzenia związane z książką, które będą oddziaływać na nie przez wiele lat.

Teksty zawarte w naszym zbiorze to znakomity materiał do międzypokoleniowego czytania ze względu na przekrój demograficzny autorów. Niektóre z nich to właściwie nowości, inne – absolutne klasyki czytane przez dzieci, rodziców i dziadków w ciągu lat. To zaskakuje, zważywszy na to, jak są świeże i wciąż aktualne, i jak dużo budzą nadal emocji.

Jest wiele książek „bez metryki”– nie tylko w ujęciu literackim, ale także artystycznym. Prace mistrzów ilustracji nadal zachwycają nasze oczy, a gdy na chwilę oderwiemy się od współczesnych trendów, czujemy wyraźnie ich wagę, nieporównywalną z niczym innym.

Wracając do angażowania seniorów, są też takie teksty (także w naszym zbiorze), które mogą być pretekstem do wspólnie spędzonego czasu. Zwróćmy uwagę choćby na wiersze Michała Rusinka, opowiadające o członkach rodziny. W tym wypadku wspólny czas z książką to wspaniała okazja nie tylko do wspólnego czytania czy do odkrywania rodzinnych historii, ale też do wierszowania, bo po tej lekturze któż nie spróbuje stworzyć kolekcji wierszy o własnych przodkach. Czy nie brzmi to jak wyborna zabawa bez metryki? Może warto więc spróbować?

Książkami łączmy pokolenia, budujmy wspólne relacje. Angażujmy seniorów do czytania dzieciom, do rozmów na przeczytane tematy, a potem do poznawania kolejnych książek, które mogą zainspirować zarówno dzieci, jak i starsze pokolenie. Pokazujmy dzieciom analogowy świat, poprzez to, co sami lubiliśmy w dzieciństwie. Często ten dawny, prawie zapomniany świat ma dla nich urok baśni, zupełnie nowego odkrycia dawno zaginionej wyspy. Często ta wyspa w ramionach babć i dziadków staje się przystanią na lata, nawet jeśli później tylko we wspomnieniach.

Seniorzy to nasz wspólny skarb. To my, dorośli, znamy do tego skarbu drogę, a tym samym możemy wskazać ją dzieciom. Dalej znakomicie sobie poradzą, ponieważ są naprawdę bardzo dobre w odnajdywaniu skarbów i dbaniu o nie.

Agnieszka Karp-Szymańska – prezes Fundacji Czas Dzieci, animatorka życia kulturalnego, organizatorka Międzypokoleniowego Festiwalu Literatury Dziecięcej – Ojce i dziatki.

Posłuchaj mnie, mamo, posłuchaj mnie, tato!
Jak żyć w nowej rzeczywistości?