Kocham śmiech i błazenadę. Mam nadzieję, że wspólna lektura „Bobusia” spowoduje, że dzieci i dorośli będą się śmiać i spędzą ze sobą radosne chwile – mówi Martyna Skibińska
Skąd wziął się pomysł na robota zbudowanego ze śmieci z garażu – starego odkurzacza, kanistra, rękawic ogrodowych? Nałogowo zbieram niepotrzebne rzeczy i nie umiem nazwać ich śmieciami. Z trudem też się z nimi rozstaję. Historia Bobusia, robota-składaka, miała ukoić mój ból po rozstaniu z tonami przedmiotów, które latami gromadziłam, żeby je przerobić na coś innego. Skarby ze śmietnika w końcu trafiły do recyklingu, a ja napisałam książkę o robocie z odpadków, którego nigdy nie zbudowałam. Tytułowego Bobusia konstruują razem Babcia i wnuczek Lucio. Czy ma Pani podobne wspomnienia z dzieciństwa? W książce oparłam się na wspomnieniach wielu wakacji spędzanych z








